Stres na ślubie i stres przedślubny spotyka wiele par i macie pełne prawo go czuć. Ślub i wesele to jeden z najbardziej przełomowych momentów w życiu, który nawet w skali stresu Holmesa otrzymał czterdzieści pięć punktów (dla porównania: zwolnienie z pracy ma tyle samo punktów, a śmierć partnera: sto).

Nie ma co więc zamiatać swoich uczuć pod dywan i próbować tłumić je w sobie. Zdrowiej będzie zmniejszyć liczbę stresujących bodźców, które mnożą się, kiedy zbliża się ten ważny dzień.

Czy na pewno wszystko mamy zaplanowane?

Wróćcie do Waszych planów i zapisków. Takie notatki często pozwalają spojrzeć, jak wygląda strona organizacyjna przedsięwzięcia i zwykle upewnia młode pary, że wszystko jest załatwione i naprawdę nie ma się czym martwić. Podpisaliście umowę z zespołem, z księdzem wszystko załatwione, a odbiór sukienki już niebawem – data widnieje w kalendarzu. Powrót do harmonogramu sprawia, że wraca poczucie panowania nad wszystkim, a Wy dzięki temu możecie wziąć kilka głębokich oddechów.

Czy wszystko pójdzie po naszej myśli?

Bardzo możliwe, że nie. Ale… co z tego? Niespodziewany obrót spraw nie zależy od Was, ale już Wy decydujecie o tym, czy jakiś detal będzie w stanie zepsuć ten najpiękniejszy dzień w życiu. Osoby, które są już po ślubie często stwierdzają, że co najmniej jedna rzecz na ich uroczystości nie wypaliła albo wyglądała inaczej, niż zaplanowali. I to nie zmieniło odbioru uroczystości! O większości atrakcji czy punktów programu wiecie tylko Wy, a więc w razie niepowodzenia też nie musicie o tym opowiadać każdemu kuzynowi.

Pary często obawiają się, że mogą pomylić się podczas przysięgi na ślubie, a to na zawsze pozostanie w pamięci gości i w dodatku na filmie z uroczystości. Zamiast przejmować się, że coś poszło nieidealnie, warto potraktować to jako Wasze unikalne doświadczenie i tworzenie historii Waszego związku. A co, jeśli pomylicie kroki pierwszego tańca? Spokojnie, prawdopodobnie nikt się nie zorientuje!

Co pomyśli/powie rodzina?

Jeżeli ślub i wesele przygotowywaliście tylko zgodnie ze swoim scenariuszem, być może zdążyliście spotkać się już z nieżyczliwymi komentarzami członków rodziny, którzy inaczej wyobrażali sobie Waszą uroczystość (może nie zaakceptowali wesela bez alkoholu albo ślubu tylko cywilnego?) W takim przypadku można powiedzieć, że jesteście już zahartowani i niewiele spraw ze  strony gości może Was zaskoczyć.

Jednak możecie obawiać się reakcji najbliższych nawet w przypadku, jeśli dotychczas nikt nie zgłaszał zażaleń. Czy spodoba im się sala i muzyka? Czy będą się dobrze bawić? A co, jeżeli nikt nie wyjdzie na parkiet? To zupełnie naturalne obawy. W końcu prawdopodobnie pierwszy raz organizujecie tak duże przedsięwzięcie i chcecie, by wszyscy dobrze się bawili.

W większości przypadków strach ma wielkie oczy, a dziwne komentarze cioć to raczej głosy z wyobrażeń niż ich faktyczne spostrzeżenia. Rodzinie udzielą się Wasze emocje i na pewno będą wzruszeni Waszym świętem. Nikomu nie przyjdzie do głowy, by je jakoś popsuć, a na parkiet na pewno też długo nie będzie trzeba ich zapraszać!

Skupcie się na sobie. Goście są oczywiście bardzo ważni i to miłe, że chcą z Wami spędzić ten dzień. Ale mają go raczej uświetnić, niż sprawić, aby któreś z Was czuło się gorzej.

Stres ślubny to naturalna sprawa i macie pełne prawo go odczuwać. Jeżeli nie możecie go wyeliminować w stu procentach, warto przyjrzeć się swoim obawom i spróbować je oswoić, by nie tracić z oczu najważniejszego. A w razie potrzeby wracajcie do tego tekstu!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zostaw komentarz
Wpisz swoje imię